Johan Theorin – Duch na wyspie, czyli nic nie jest tym, czym się być wydaje

DUCH_fin_prnt copddddyW trakcie pogrzebu bogatego, ale znienawidzonego przedsiębiorcy spod ziemi słychać rytmiczne stukanie. Jakby ktoś uderzał w drewno trumny. Sytuacja jest tak napięta i dramatyczna, że jeden z synów przerażony okolicznościami łapie się za serce i umiera na cmentarzu. Wszyscy są ogromnie wystraszeni.

Czasem, gdy zasiadam przed telewizorem zdarza mi się trafić na dość osobliwie rozpoczynający się film. Oto zanim jeszcze ukaże się jego tytuł, obsada etc. film rozpoczyna się brawurową akcją, trwającą nieprzerwanie kanonadą, zaskakującą feerią świateł i błyskawiczną akcją z ciągłymi pościgami, najazdami kamery, hukiem i strzałami. Później wszystko milknie, akcja zamiera i pojawia się informacja w stylu: dziesięć miesięcy wcześniej.

Od tego momentu film staje się nudny, fabuła rozwlekła, bohaterowie niezbyt prawdziwi, akcja tak porywająca, jak amatorska partia szachów. Czasem reżyser i scenarzysta próbują ratować sytuację i wprowadzają do filmu akcję, która dzieje się np. dziesięć lat później, w zupełnie innym miejscu. To powoduje, że stopień skomplikowania jest już na pograniczu absurdu. Z ekranu nadal wieje nudą a telewidz nuci pod nosem słynną przyśpiewkę, znaną z niezbyt udanych wesel: – nic się nie dzieje nananana… goście się nudzą, nananana…

Nie pomaga chwytliwy tytuł, dobra obsada, znane nazwisko reżysera, czy spory budżet. Film jest słaby, przegadany, o wszystkim, ale i o niczym, bo nie wiadomo tak naprawdę, o co w nim chodziło. Akcja jest jakby przypadkowa, aktorzy nie bardzo wiedzą, w którym kierunku się poruszać, sceny są mało wiarygodne i tylko pamięć o scenie z początku filmu jeszcze przykuwa widza do telewizora, który myśli sobie, ze jeszcze coś ciekawego tu zobaczy.

Jednak, gdy się zaangażujesz w oglądanie, jakaś magia spowoduje, że pomimo wiejącej z ekranu nudy będziesz czekać na zakończenie, mniemając, że będzie ono zaskakujące na tyle, iż jako widz wybaczysz reżyserskie faux pass.

Podobnie jest w książce Johana Theorina, która chociaż z wirtuozerią łączy teraźniejszość z przeszłością to jednak wcale nie opisuje tak szumnie reklamowanego świata duchów i ludzi. Ta historia nie ma nic wspólnego z reklamowaną na okładce krainą zmarłych, a tajemnicze stukanie dobywające się spod ziemi w trakcie pogrzebu znajduje banalne rozwiązanie.

Czuje się trochę wprowadzony w błąd lansowanym na siłę tajemniczym stukaniem na cmentarzu, widmowym statkiem na morzu, czy uwypuklaniem scen z przerażonymi chłopcami w opisie i horrorami, o których dowiadujemy się z okładki. To wszystko w tej powieści się znajduje. To prawda. Ale nie o to w niej chodzi.

Ta książka nie jest żadnym horrorem. Jest ciekawą opowieścią o czasach trudnych, złych, o ludziach zafiksowanych na komunizm i o łajdakach mieniących się właścicielami dużej posesji na szwedzkiej wyspie. Jest też opowieścią o zemście, o ciężkim życiu na emigracji, gdzie miało żyć się lepiej i o tym, kim dla drugiego człowieka jest innym człowiek po kilkudziesięciu latach od ostatniego spotkania. Mówi również o czasach i miejscach, w których wszyscy muszą walczyć o byt, a biedni zawsze przegrywają.

Mistrzowsko budowane napięcie pojawia się dopiero po kilkudziesięciu stronach i prawdą jest, że czytelnikowi trudno się jest od książki oderwać. Pochłania kolejne kartki mając nadzieję na niezwykłe zakończenie, chociaż już wie, że prawdopodobnie sam autor jeszcze nie ma wiedzy, w którą stronę popchnie akcję.

Jak mawiał Heraklit: Panta rhei…i tak też kończy się powieść Johana Theorina, gdzie opis na ostatniej stronie ma się nijak do treści, a wyrwane z kontekstu zdania promujące powieść opisują zupełnie inne widowisko.  Książkę odbiera się lekko, czyta szybko i dla tych, którzy nie dadzą się omamić opisami z okładki stanowić będzie źródło ciekawych doświadczeń z literaturą szwedzką na kilka długich wieczorów.


Tytuł: Duch na wyspie

Autor: Johan Theorin
Przekład: Józef Gast
Wydawnictwo Czarne
Wydanie I
Liczba stron: 520

Premiera: 22 września 2014

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s