Lulita Bator: Zamień chemię na jedzenie. Nie czytałeś? Żałuj

ca93a101faDo wszelkiego rodzaju poradników zwykle podchodzę sceptycznie. Jak zarobić milion, jak lepiej sprzedawać, jak zdobyć przyjaciół, jak osiągnąć niebo. Jak mieć w życiu święty spokój. Bla, bla, bla. Jednak tą książkę przeczytałem z wypiekami na twarzy i sam tym faktem byłem mocno zdziwiony.

 W moje ręce trochę przypadkowo trafiła pozycja Julity Bator „Zamień chemię na jedzenie” i przyznam, że pierwsze, co  mnie zafrapowało to taka duża pieczątka z napisem: sprawdzone na dzieciach. Ale, jak to – na dzieciach? Ok, otworzyłem na pierwszej lepszej stronie. Strona 107: Pieczywo. Z czego składa się chleb? Wgłębiłem się w lekturę. Pomyślałem sobie, że albo ten fragment mnie urzeknie, albo nie czytam dalej.

Ile chleba w chlebie

Okazało się, że stereotyp, iż chleb to mieszanina wody, mąki soli, zakwasu lub drożdży to taka sama prawda, jak to, że na świecie istnieją krasnoludki. Chociaż akurat te drugie ktoś podobno kiedyś widział. Autorka wymienia tu cukier, słód, mleko w proszku, aromaty. A do tego jeszcze barwniki, konserwanty, emulgatory, spulchniacze, polepszacze, regulatory kwasowości, przeciwutleniacze.

Pobiegłem sprawdzać chleb, który z reguły kupuję.

I oto rezultat: mąka pszenna, emulgator E472a, preparaty enzymatyczno-pszeniczne, środek do przetwarzania mąki E300 itp, itd. Brzmi, jak teleturniej: zobacz kotku, co mam w środku. Swoją drogą kwas askorbinowy, czyli witamina C, jako środek do przetwarzania mąki to dość ciekawe. Ten emulgator E472a też sprawdziłem. Ale to taki wynalazek, że zrozumiałem tyle z tego, że to syntetyczne tłuszcze zbliżone do naturalnych.

Książka wciągnęła mnie bezpowrotnie na kilka wieczorów. Chciałoby się napisać, że na długich, ale niestety 286 stron mignęło w tempie ekspresowym. Co ważne przesłaniem książki nie jest to, że autorka mówi tu o szkodliwych substancjach dodawanych do pożywienia, które znajdują się w naszej codziennej diecie, lecz to, że ukazuje ten problem w niezwykle szczegółowym ujęciu.

Enigmatyczne etykiety

Osobny rozdział poświęcony jest analizie jak należy czytać etykiety umieszczane na produktach. Po lekturze tej pozycji sformułowania typu wartość energetyczna, nie zawiera konserwantów, śladowe ilości, przebadany, przetestowany, rekomendowany przez itp. nabierają zupełnie innego wymiaru. Do tej pory zawsze kupując makaron kierowałem się napisem na opakowaniu, który, jak dumny paw prezentował się ślicznie na tle innych wyróżników: „nie zawiera konserwantów ani środków barwiących”. Cudo, prawda? Z książki dowiedziałem się, że przepisy nie pozwalają na stosowanie konserwantów i barwników w makaronie, więc twierdzenie, że TEN makaron jest wyjątkowy to delikatnie mówiąc mijanie się z prawdą.

Świetnie, że powstała taka książka. Wielkie gratulacje należą się autorce za to, że zebrała tyle ważnych informacji w jednej pozycji. Zwłaszcza tych, które są podawane w sposób zaprezentowany powyżej. Po lekturze każdy z nas stając, jako konsument w konfrontacji z danym produktem nie będzie skazany na bezwiedny zakup i wrzucanie do koszyka, co popadnie.

Wreszcie świadomi wyborów, odstawiając na bok reklamy oraz niczego niewnoszące zapisy możemy dokonywać świadomych, najlepszych z możliwych wyborów i sami decydować, co chcemy jeść i w jakich ilościach. Co ciekawe, Julia Bator nie jest nachalna, niczego nie narzuca. Autorka tylko informuje i to w sposób niezwykle ciekawy. Wie, o czym mówi, jako matka trojga dzieci, które faszerowane antybiotykami, co chwilę ponownie zapadały na innego rodzaju chorobę. Stąd przypis – testowane na dzieciach.

Przepisy bez chemii

Wisienką na torcie są przepisy autorki na smaczne, zdrowe, pozbawione chemii dania. Bez problemu wykonamy własne przetwory, w tym opisany powyżej chleb. Wiem, co mówię pisząc te słowa, chociaż przyznaję, ze masło wyszło mi dopiero za drugim razem. W podsumowaniu znajdziemy alfabetycznie ułożony indeks nazw oraz tabelę szkodliwych dodatków do żywności. To ciekawe zestawienie pozwala szybko odnaleźć informację na temat budzących wątpliwość dodatków do pożywienia. Jeszcze lepszy w codziennym użytkowaniu okazać się może subiektywny alfabet nieekologicznych, ale zdrowych produktów.

Napisana lekko, z dużym poczuciem humoru pozycja Julity Bator zasługuje na duże słowa uznania. Dzięki tej niewielkiej książeczce możemy stosując się do rad w niej zawartych dokonać zmiany nawyków zakupowych i zdecydowanie poprawić kondycję naszych organizmów.

To wyjątkowa pozycja i pierwsza, która tak szeroko otwiera oczy na sprawy prawidłowego żywienia. Jeżeli jeszcze się zastanawiasz czy warto, to nie myśl dłużej tylko biegnij do księgarni po pozycję Julity Bator „Zamień chemię na jedzenie”. Naprawdę gorąco polecam.

Książkę poleca Wydawnictwo Znak: http://www.znak.com.pl/

—————————————————————————————————————–

Autor: Julita Bator

Tytuł: Zamień chemię na jedzenie

Wydawnictwo Znak

Stron: 286

Data pierwszego wydania: 2013-10-03

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s