Marek Maniewski: Atomowy Eden, czyli prawie, jak Fallout

atomowy-eden,big,466428 (Kopiowanie)Marek Maniewski jest znanym fotografem, twórcą animacji filmowych oraz człowiekiem, który parę lat temu zrealizował krótkometrażową Pandemię. Teraz postanowił zmierzyć się z materią literacką. Zainspirowany swoją ulubioną grą Fallout stworzył „Atomowy Eden”.

Pewnego dnia ze względu na możliwy konflikt nuklearny Stany Zjednoczone postanowiły wybudować podziemne schrony, zwane kryptami. Problem tylko w tym, że gwarantowały one schronienie zaledwie wybranej garstce ludzi. W pewnym podziemnym miejscu powstał nawet centralny schron Eden, gdzie zgromadzono przetrwalniki zwierząt i roślin. Nad całością czuwać miał elektroniczny system sterowania. Jednak, gdy spadły bomby coś poszło nie tak.

Historia rozpoczyna się w jednym ze schronów, głęboko pod ziemią. Nikt z mieszkańców krypty numer 7 nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się na powierzchni sto lat po zakończeniu konfliktu zbrojnego. Wśród mieszkańców krążą legendy o morderczych mutantach, promieniowaniu i braku cywilizacji.

Bohaterem książki jest Max, potomek tych, którym udało się znaleźć schronienie w jednym z rządowych schronów przeciwatomowych. Za naruszenie regulaminu w swojej krypcie zostaje wraz ze swoją dziewczyną Nadią i ojcem relegowany na powierzchnię. Teoretycznie powierza im się zadanie znalezienia Edenu. Nikt jednak nie oczekuje ich powrotu. Od tej chwili zdani wyłącznie na siebie przemierzają nieznany im świat w poszukiwaniu obiecanej ziemi. Jedyną wskazówką, mówiącą o lokalizacji mistycznego miejsca jest to, że leży ona na terytorium wielkiego niegdyś miasta zwanego San Francisco. Tak zaczyna się wielka i heroiczna przygoda w nieznanym dotąd przez nikogo świecie zewnętrznym.

Okazuje się, że ten świat nie jest aż tak przyjazny, jakby się to miało wydawać na pierwszy rzut oka. Bohaterom przyjdzie się zmierzyć ze zmutowaną roślinnością, promieniowaniem, drapieżnymi mutantami i zdziczałymi ludzkimi bandami. W wykonaniu zadania pomaga im Armia Zbawienia, która pomimo kończących się zasobów próbuje zaprowadzić, jako taki porządek na niewielkim skrawku terytorium. Niestety nie wszyscy wyjdą cało z tej przygody. Wiele osób odda życie zanim Max dotrze do mitycznego Edenu. Okaże się wtedy, czy krypta przechowuje faktycznie DNA wszystkich roślin i zwierząt. Sądząc po tym, że przywódcą jest tam zmutowane monstrum z hybrydami ludzi i szczurów w roli podwładnych należy mniemać, że coś chyba poszło nie tak, jak wyobrażali sobie twórcy tego schronu.

Inspirowana grą Fallout książka wprowadza czytelnika w postapokaliptyczny świat i klimat ponurej, futurystycznej rzeczywistości. Jednak czytelnik ma wrażenie, że opowiadanie zostało napisane jakby w dużym pośpiechu. Brakuje tu szczegółowych opisów, budowania napięcia, narracji, która mogłaby wstrząsnąć i ukazać większą głębie, jakiej po tego typu książce można się spodziewać.

Akcja mknie do przodu jak pociąg TGV i gdyby autor pokusił się o jej dopracowanie, byłaby to jedna z najlepszych książek fantastycznych ostatnich lat. Z pewnością można ją polecić każdemu, kto lubi tego typu postapokaliptyczne klimaty, osnute na kanwie grozy świata z Fallouta.  Zwłaszcza fanom tej gry.

Autor zapowiada następne części a nawet ekranizację swojego dzieła. Pozostaje nam tylko czekać i mieć nadzieję, że po dopracowaniu szczegółów doczekamy się świetnej książki i filmu, bo po przeczytaniu „Atomowego Edenu” widać, że pomysłów autorowi nie brakuje.

 

Tytuł: Atomowy Eden

Autor: Marek Maniewski

Data wydania: 18-01-2014

Liczba stron: 256

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

Gatunek: Fantasy & SF

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s