„Sprawa Dantona” w Teatrze Polskim. Jak Klata sztukę sprofanował mową, uczynkiem i zaniedbaniem

danton-05 (Kopiowanie)Brak kultury oraz moralne obrażanie widza, a także sponiewieranie tradycji Rewolucji Francuskiej to sceny, które widz ma wątpliwą przyjemność oglądać na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu.

 „Sprawa Dantona” w reżyserii Jana Klaty nie ma żadnego związku ze sztuką, ale zakrawa na nazwanie jej kiczem i co najwyżej jest jedynie wulgarną obrazą zdrowego rozsądku. To „dzieło” jest naigrywaniem się ze zdobyczy cywilizacyjnych, uproszczeniem duchowości i wrzuceniem moralności oraz sztuki teatralnej do kanału ściekowego. Z przykrością należy stwierdzić, że reżyser całkowicie lekceważy kunszt słowa na rzecz szmiry i chały. To tak, jakby Władysława Jagiełłę w bitwie pod Grunwaldem ubrać w klapki japonki i białe skarpetki.

Wśród bezguścia bryluje Danton golący sobie nogi, jego żona w peruce z masztowcem na głowie, Robespierre z tatuażem na ramieniu i do tego w wannie, ktoś inny biegający po scenie w kołnierzu ortopedycznym oraz sceneria oparta na kartonach i makulaturze. Po aktorów motających się w strojach z epoki na scenie z piłami spalinowymi.

Tak oto wygląda Rewolucja Francuska w reżyserii Jana Klaty. W dodatku całość okraszona jest wrzaskliwą i ogłuszającą muzyką mającą nawiązywać do kanonów rewolucyjnych. Podczas spektaklu dają się słyszeć dźwięki sparodiowanej Marsylianki, brzmiącej jak zarzynany prosiak, co zakrawa już na reżyserską kpinę z hymnu Francji.

Teatr Jana Klaty stał się rynsztokiem, ściekiem i sponiewieraniem tradycji. To upadek wartości zarówno tych historycznych, jak i moralnych. Widz jest manipulowany, niszczony, wyprowadzany poza granice zła i dobra na rzecz masochistycznych treści o wątpliwym wulgarnym, erotycznym przekazie. Całości sytuacji nie ratuje nawet doskonała gra występujących tu aktorów.

Należałoby zakrzyknąć za Ciceronem: O mores! O tempora!  Wydaje się, że współczesna sztuka w reżyserii Jana Klaty staje się jedynie bezwartościowym zlepkiem ogłupiającej papki, którą trudno uznać za intelektualną. Balans pomiędzy ironią, komedią a ośmieszeniem idei rewolucyjnych nie wyszedł reżyserowi na zdrowie. Nie dajmy się zwariować w tym danse macabre, który prezentuje Klata, atakując ideały i przekonania zwyczajnie obrażając widza. Należy zapytać, jak małostkowym staje się reżyser w swoim postrzeganiu rzeczywistości. Po obejrzeniu przedstawienia trudno nie poddać się refleksji, jak niewiele dzisiaj znaczą poszanowanie tradycji moralnych i historycznych.

Prawdziwy teatr to ten zachwycający estetycznie, skłaniający do myślenia i wzbudzający emocje. Ale nie takie, jakie wywołuje podrzędna i słaba, nakręcona bez ładu i składu niejedna dzisiejsza reklama telewizyjna. Dlatego ze szczególnym smutkiem należy pochylić się nad tym wątpliwym dziełem mając nadzieję, że Janowi Klacie nigdy do głowy nie przyjdzie w podobny sposób wyreżyserować Powstania Warszawskiego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s