„Sprawa Dantona” w Teatrze Polskim. Rewolucja za pomocą piły mechanicznej

sprawa-dantona-teatr-polski-wroclaw-530x530 (Kopiowanie)Czy sztuka, gdzie dekoracje stanowi szary materiał recyklingowy używany do kończenia żywota postaci kobiecych w znanym tasiemcowym serialu telewizyjnym może barwnie i efektownie opowiadać o tak niezwykłym wydarzeniu jak Rewolucja Francuska? Okazuje się, że może.

 

Przy dźwiękach Culture Club, „Revolution 9” Beatlesów, „Talkin’ bout a Revolution” Tracy Chapman czy „Children Of The Revolution” T-Rex oraz wariacjach na temat Marsylianki a nawet Chopina na scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu pod bacznym okiem reżysera Jana Klaty po raz kolejny ożyła Rewolucja Francuska. W tle, w różnych kombinacjach i szarych barwach bacznie prężyły się różnego rodzaju kartony, wanna oraz coś na kształt garażu uzupełniając formę slumsów i koncept rynsztoka.

Treść, jak na Rewolucję Francuską wypełniał spór stronnictwa Robespierre’a i Dantona umieszczony w dekadenckiej i yuppiesowskiej popkulturze. Oto młodzi, pnący się w górę rewolucyjni „profesjonaliści” dochodzą do wniosku, że na drodze do całkowitego zwycięstwa (cokolwiek miałoby ono oznaczać) stoi jedynie „stara gwardia” w osobie Dantona i jego popleczników. Dlatego też noszący się z francuska aktorzy w pantalonach i perukach z epoki toczą dysputy na tematy tak przyziemne w czasach rewolucji, jak usuwanie konkurencji i ogłoszenie się dyktatorem.

Zanim do tego doszło z wanny wypełnionej wodą rodzi się (w zasadzie wstaje z niej niczym Archimedes nabity pomysłami) Robespierre we własnej osobie. Wybór scenerii nie jest przypadkowy. Wszak rynsztok i slumsy to najczęstsze miejsce w historii, gdzie rodziły się wielkie idee i wcielały w życie utopijne myśli. Ten zwolennik maksymalizacji zysków za pomocą swoich popleczników, uzbrojonych w piły mechaniczne (sic!) stawia sobie za cel za wszelką cenę umniejszenie zasług Dantona dla osiągnięć rewolucji.

Na tym tle w czerwonej szacie raz po raz pojawia się dziewczyna będąca ucieleśnieniem prawdziwych idei rewolucyjnych. Jednak nie napawa ona optymizmem. Za każdym razem, gdy się pojawia ukazuje się, a to werblem, fałszywie grając, a to z talerzem kleiku mlecznego, czy szklanką czerwonego płynu mającym symbolizować krew lub też wino, co mówiłoby bardziej o rozpasaniu rewolucyjnych przywódców niż o ich poświęceniu sprawie. Ta postać to bolesna parodia wolności i rewolucyjnych dążeń.

Nie ma, co ukrywać. Każda władza demoralizuje i tak też staje się tym razem. Danton jest na „garnuszku” angielskich wrogów, w dodatku uważa lud za motłoch, gardzi nim i manipuluje szukając sławy i władzy tylko dla siebie. Wszystkie wydarzenia na scenie toczą się na zgubę według jego słów „rewolucja, jak Saturn, pożera własne dzieci”. Tymczasem heros jakobinów Robespierre, wódz rewolucji z nadmiarem przyrostu inteligencji, karmiony mlecznym kleikiem, koncentruje się na próbach ogarnięcia zawiłości polityki pozostając w niepewności swoich przekonań i poglądów.

W spektaklu Jana Klaty „Sprawa Dantona”, na podstawie dramatu Stanisławy Przybyszewskiej, rewolucja toczy się swoim własnym życiem. Chociaż nie ma już władcy, każda ze stron chce zdobyć przewagę, aby tę lukę wypełnić. Kamienny pył umieszczony na scenie to kolejny symbol ideałów, które obracają się w kurz i wracają do otaczających bohaterów nieczystości. W otoczeniu szop z kartonów oraz dykty łatwiej jest widzowi uwierzyć, że prawda o wielkim, historycznym przewrocie a zatem ogromne przemiany, jakie się z tym wiążą niszczą wszystko wokoło, niczego tak naprawdę w zamian nie oferując. Sprawy rewolucji przerosły rewolucjnistów.

Piły mechaniczne w rękach jakobinów zamiast gilotyny potęgują grozę zniszczenia, co tylko uświadamia widzowi, że obie frakcje muszą zapłacić wysoką cenę za obraną drogę. Szyderczy Danton, przewidujący niczym Wernyhora, oraz Robespierre, bohaterowie tej opowieści, chociaż różni w dążeniu do władzy zdają się małymi trybikami w machinie, która wprawiona w ruch nie chce się zatrzymać niszcząc wszystko na swej drodze. Nie ma mowy o porozumieniu.  Przepaść między nimi potęguje scena prywatnej rozmowy na dachach skrajnie oddalonych od siebie domów.

Widz w tej sztuce, jakby niechcący odgrywa rolę ludu paryskiego obserwując zmagania bohaterów lawirujących na granicy wielkości i śmieszności. Martwa rewolucyjna retoryka, pikanteria erotyzmu i muzyczne pastisze mają uzmysłowić widzowi szaleństwo rewolucji, złodziejstwo, korupcję, gdzie zwycięzcy pną się na szczyt po trupach swoich przeciwników.

„Sprawa Dantona” to sztuka uniwersalna, prosta, ukazująca wiecznie aktualną opowieść o zamachach stanu, które rozpoczęte raz okazują się nie mieć końca. To doskonały spektakl, będący, jak rewolucja. Ona, jak mawiał Danton, pożera własne dzieci. Sztuka Jan Klaty bez skrupułów pożera uwagę widza.

 

Teatr Polski Wrocław

 „SPRAWA DANTONA” Stanisława Przybyszewska  

SCENA im. JERZEGO GRZEGORZEWSKIEGO

 

Opracowanie tekstu, reżyseria, sample i skrecze mentalne JAN KLATA

Opracowanie tekstu i dramaturgia SEBASTIAN MAJEWSKI

Scenografia MIREK KACZMAREK

Ruchy sceniczne MAĆKO PRUSAK

Reżyseria światła JUSTYNA ŁAGOWSKA

Koordynator projektu HANNA FRANKOWSKA

 

OBSADA

Eleonore (Marianna) KINGA PREIS/AGNIESZKA KWIETNIEWSKA

Louise Danton ANNA ILCZUK

Lucile Desmoulins KATARZYNA STRĄCZEK

Robespierre MARCIN CZARNIK (gościnnie)

Danton WIESŁAW CICHY

Saint-Just WOJCIECH ZIEMIAŃSKI/TOMASZ LULEK

Desmoulins BARTOSZ PORCZYK

Delacroix ANDRZEJ WILK

Westermann MARIAN CZERSKI

Philippeaux EDWIN PETRYKAT

Fouquier ZDZISŁAW KUŹNIAR (gościnnie)

Billaud MIROSŁAW HANISZEWSKI

Legendre RAFAŁ KRONENBERGER

Fouché MICHAŁ OPALIŃSKI

Angielski agent MICHAŁ MROZEK

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s