„Miłość, Bóg i kuchnia francuska” Jamesa F. Twymana, czyli pokochaj jedzenie, a pokochasz życie!

milosc_bog_i_kuchnia_francuska-illuminatio-ebook-covCzy recepta do poznania miłości wiedzie przez francuską…kuchnię? Owszem to możliwe pod warunkiem, że jesteś zainteresowany, jak pokochać swoje życie za pomocą tak prozaicznej czynności, jak jedzenie.

Sięgając po książkę Jamesa F. Twymana nie bardzo wiedziałem, czego mogę oczekiwać. Pokochaj jedzenie, a pokochasz życie! – Zachęca autor i rozpoczyna opowieść o jedzeniu i o tym, jak został porzucony przez kobietę.

Zastanawiałem się, czy to będzie książka kucharska, bo przytoczone na samym jej początku motta związane z miłością do jedzenia na to mogłyby wskazywać. Czy też będzie ona powieścią obyczajową, gdyż rozpoczyna się w dość nietypowy sposób, jak na podręcznik kulinarny. Jednak pozycja okazała się sporym zaskoczeniem, bo w dość nietypowy sposób mówi o rzeczach niezwykle istotnych. Miłości do życia i jedzeniu.

Oto główny bohater, James, po krótkim romansie zostaje przez swoją wybrankę Michelle porzucony w Kanadzie, w małym hoteliku bez chwilowej możliwości dotarcia gdziekolwiek. Znudzony bezsensem życia i zniecierpliwiony sytuacją zastanawia się nad całym swoim bytem, gdy, wtem za sprawą dopiero, co poznanego kucharza jego istnienie zaczyna z wolna nabierać zupełnie innego wymiaru.  Jego nowo poznany przyjaciel okazuje się właścicielem tego hotelu i, co zostanie ujęte na dalszych kartach książki jest cenionym i uznanym na całym świecie kucharzem pochodzącym z Francji. Dewizą Roberta Dufau, bo o nim tutaj mowa jest prostota we wszystkim, co robi. Wyraża się ona zarówno w kuchni, jak i w życiu, co sprawia, że zauroczony tym James poddaje się jego naukom i Robert z wolna przekształca się w jego życiowego i kuchennego przewodnika. Dzięki czemu, na dalszych stronach czytelnik odkrywa, jak stać się szczęśliwym za pomocą prostych, życiowych przepisów, które umiejętnie wcielone w życie zagwarantują sukces nie tylko w kuchni, ale i miłości do życia.

Jak się miało okazać, książka zaskoczyła mnie zupełnie. Jest, bowiem pozycją traktującą o zwykłym życiu, z nutką filozoficznego zapatrywania na kulinaria i miłością w tle. Nie jest to jednak taka zwykła broszura. Zawiera wiele pierwiastków filozoficznych, podanych zgrabnie i przejrzyście, co powoduje, że wyróżnia się z tłumu wielu sobie podobnych. To także, jak można się domyślać autobiograficzna opowieść o tym, w jaki sposób można cieszyć się życiem i, co dobrego wnosi do niego odpowiednio i prosto przygotowane jedzenie. Co ciekawe, opowiada także o tym, że wystarczy w kuchni posiadać zaledwie umiejętność przypalenia wody, aby umieć doskonale rozkoszować się swoim własnym życiem.

I tego właśnie uczy się James (a wraz z nim uważny czytelnik). Bohater stara się przyjrzeć sobie, swoim uczuciom, przeszłości i teraźniejszości, życiu i otoczeniu. Wraz z bohaterem, nieświadomie także i czytelnik przygląda się sobie i swojemu życiu. Czytelnik odkrywa, że życie jest cudowne, gdy składa się z prostych rzeczy i nie warto go sobie komplikować dodatkami, które tylko zepsują jego smak. Autor na kartach książki pisze, że najbardziej wydajną drogą do szczęścia jest ta najkrótsza, prosta i najbardziej dostępna. Nawołuje również do życia nie tylko dla siebie samego, ale i dla innych ludzi, co spowodować ma, że spełniając swoje pragnienia spełnimy także potrzeby innych osób. Dziel się tym, co masz w sobie, a to pomnożysz-mówi autor.

Trudno się nie zgodzić z tak postawioną tezą, że wszystko w naszym życiu należałoby sprowadzić do prostoty. Gdyby, jak mniema autor ludzie zaczęli tak prosto żyć, konkluduje on, że nastąpiłaby prawdziwa rewolucja. Uczciwość, odwaga i umiejętność wkładania całego serca w to, co się w swoim życiu robi jest według niego najlepszym przepisem na osiągnięcie sukcesu i szczęścia.

Chciałoby się rzec, że „Miłość, Bóg i kuchnia francuska” autorstwa Jamesa F. Twymana, to książka na długie zimowe wieczory. Niestety tak nie jest. Czas przy tej doskonałej lekturze mija niezwykle szybko. Czy to za sprawą czcionki, która jest dość spora, czy też niewielkiej objętości, spędzicie przy niej, co najwyżej nie więcej niż dwa wieczory.  Namawiam jednak, bo warto poznać prostotę i miłość, która odpowiednio podana wystarczy, aby odnaleźć drogę do szczęścia.

Recenzję dedykuję córce

Miłość, Bóg i kuchnia francuska – James F. Twyman

Wydawnictwo: Illuminatio

Str. 208

Białystok 2013

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s