„Spustoszenie” Emmy Larkin: Gdy człowiek nie potrafi, płaczą książki

84394-spustoszenie-emma-larkin-1Ludzkie tragedie zawsze są przejmujące. Zarówno te, które dotyczą całych społeczeństw, jak i jednostek. Jednak, gdy człowiek jest świadomy, że pomoc na pewno nadejdzie, jest mu dużo łatwiej próbować przetrwać w skrajnych warunkach. W Birmie każdy może liczyć tylko na siebie.

Gdy człowiek czeka na pomoc stara się wytrwać ze wszystkich swoich sił, bo wie, że tylko nadzieja umiera ostatnia. Gorzej, a nawet beznadziejnie jest wtedy, gdy z sobie tylko znanych powodów władza nie zamierza nikomu pomagać jednocześnie głosząc propagandę o tym, że wszystko jest w najlepszym porządku. Tak właśnie się stało, gdy 2 maja 2008 roku gigantyczny tropikalny cyklon Nargis uderzył w nadbrzeża Birmy pozbawiając życia sto czterdzieści tysięcy ludzi.

Birma to kraj, w którym władzę sprawuje junta wojskowa. Mieszkańcy nie mają niczego do powiedzenia, a ci, którzy próbują, najczęściej znikają w tajemniczych okolicznościach albo spędzają długie lata w więzieniu lub na przymusowych robotach. Władza tego kraju nie zna słowa „humanizm”, a dyktatura jest tak sroga, że Birma, lub też Mjanma, jak chcą dyktatorzy, uchodziła w czasie, gdy wydana została ta książka, za jeden z krajów o tak niespotykanej dyktaturze, że plasowała się w pierwszej trójce pomiędzy Kubą a Koreą Północną.

W tym czasie, gdy w Birmę uderzył potężny cyklon wojskowa junta odrzuciła międzynarodową pomoc, a gdy inne kraje niemalże zmusiły rządzących do współpracy, wojskowi ze wszystkich sił utrudniali jakiekolwiek międzynarodowe działania. Poprzez tego typu zmagania na terenach dotkniętych katastrofą zmarła ogromna liczba osób, a reżim zgodził się złagodzić swoje stanowisko dopiero po kilku tygodniach, gdy dla większości ludzi było już o wiele za późno.

Ta dramatyczna historia przelana na karty książki powstała dzięki dziennikarce ukrywającej się pod pseudonimem Emma Larkin, od wielu już lat pisującej o tym kraju, który jest tak pełen kontrastów. Dzięki wizie turystycznej udało jej się wtedy wjechać do Birmy, zaraz po kataklizmie. Chociaż na miejscu zdarzenia zastała niemożliwy do opisania zamęt, wojskowe władze przez długi okres czasu utrzymywały wszystko w tajemnicy, aby później twierdzić, że sytuacja jest pod kontrolą. Tymczasem tropikalny cyklon, który w maju 2008 roku zmiótł z powierzchni ziemi kilkaset wiosek, zabił też sto czterdzieści tysięcy ludzi, a ponad dwa i pół miliona osób pozbawił domów. W trakcie katastrofy zginęły miliony zwierząt i nikt nie przejmował się jakimkolwiek grzebaniem zwłok, czy ludzkich czy zwierzęcych. Obraz katastrofy był potworny.

Książka Emmy Larkin to niesamowicie wstrząsający obraz tamtych dni, a jednocześnie retrospekcja tego kraju, gdzie zagłębiamy się dzięki autorce zarówno w historię, religię, jak i kulturę Birmy. Pisarka odkrywa przed czytelnikiem brutalną prawdę zarówno o rządzącej juncie, jak i o katastrofie spowodowanej przejściem cyklonu Nargis. Dziennikarka doskonale dokumentuje tamte dni, co stanowić może swoiste zadośćuczynienie za krzywdy wielu ofiar.

Przyznam się, że książkę czytałem z ogromnym zaciekawieniem. Wrażenie – oprócz obrazów katastrofy – robią zwłaszcza opisy nowej stolicy stworzonej przez panujący reżim, gdzie wszystko wydaje się irracjonalne i niepojęte. Wzruszające są również opowieści o codziennym życiu mieszkańców. O próbach życia w zgodzie z własną, prawie już zapomnianą kulturą oraz o wszechpanującej biedzie, nędzy i niedostatku wśród większości ludzi na tle przepychu, jakim otaczają się sprawujący władzę wojskowi. Dodatkowo znajdziemy tutaj obszerną relację ze stosunków, jakie łączą a właściwie dzielą juntę i buddyjskich mnichów. Ci drudzy nie mają prawie żadnych szans w starciu na słowne argumenty z uzbrojonym wojskiem. Junta nie szanuje nawet religii, jeśli uzna, że stanowi ona jakiekolwiek zagrożenie dla władzy. Dodatkowo dziennikarka pisze, że władze najczęściej podejmują kluczowe i strategiczne decyzje w oparciu o astrologiczne wróżby, wszędzie doszukując się przychylnych znaków.

To zadziwiające, jak kilkaset osób dla władania i własnych korzyści nie liczy się z narodem, wykazuje całkowitą bierność, jak upada moralnie wdając się w otwarty konflikt i używając broni przeciwko świętym mnichom i ludziom tylko po to, aby za wszelką cenę utrzymać swoją reputację i pławić się w luksusach, nie mając ku temu żadnych racjonalnych podstaw.

Fragment książki:

Wkrótce po cyklonie ocaleńców (…) zabrały łodzie wysłane na ratunek przez prywatnych właścicieli bądź władze Bogalay. Chociaż Bogalay też bardzo poważnie ucierpiało w kataklizmie, fala powodziowa była tam niższa i solidniejsze murowane budynki przetrwały. W mieście ocalali z tej wsi schronili się na terenie klasztoru, gdzie dla ludzi pozbawionych dachu nad głową, których było tysiące, mnisi postawili duże namioty. Mieszkańcy Rangunu zaopatrywali ich w żywność i koce. Pili wodę z plastikowych butelek dostarczonych przez Czerwony Krzyż i inne organizacje humanitarne, o istnieniu, których nigdy wcześniej nie słyszeli. (…) Lekarz i dwie pielęgniarki zszywali im rany i składali połamane kończyny.

Ale po dwóch tygodniach do klasztoru przyszli przedstawiciele władz miejskich i oznajmili wieśniakom, że mają wracać do siebie. Przed wyjazdem każdy dostał (…) płachtę brezentu, pięciokilowy worek ryżu, paczkę sucharów, cztery opakowania makaronu i butelkę wody pitnej. Tak zaopatrzonych zapakowano ich na łódź i odwieziono z powrotem do wioski. Albo mówiąc ściślej, tam, gdzie kiedyś była ich wieś.

„Spustoszenie” Emmy Larkin, to wstrząsająca książka, która łka łzami milionów Birmańczyków, przynajmniej tych, którzy jeszcze wiedzą, co to takiego jest płacz. To opowieść o braku szacunku dla ludzkiego życia i własnego narodu za cenę władzy i pozornych luksusów. Zachęcam do przeczytania, bo warto poznać historię tego kraju i brutalną rzeczywistość, w jakiej całkiem jeszcze niedawno żyli i nadal żyją Birmańczycy.

Spustoszenie. Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie

Autor: Emma Larkin

Wydawnictwo Czarne

Stron: 248

Reportaż

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s