Śmierć anioła – John Sack. Fantasy, namiętność i zbrodnie receptą na udaną powieść?

Smierc-aniola_John-Sack,images_big,3,978-83-7359-865-2Średniowieczne realia, osadzone w klimacie fantasy z ogromną dozą historycznych, czasem pikantnych faktów z życia najwyższych dostojników Kościoła to scenariusz na ciekawie zapowiadającą się powieść. Czy jednak na pewno?

Główny bohater, szlachcic Angelo Lorenz, pół człowiek, pół wilkołak – lupo mannaro szuka w swoim życiu prawdopodobnie sensu swojego istnienia. Dlaczego „prawdopodobnie” o tym w dalszej części recenzji. Pragnie dowiedzieć się dlaczego ciąży na nim klątwa wilkołaka odziedziczona po dziadku. Z każdą pełnią młody Toskańczyk staje się z biegiem czasu coraz bardziej wilkiem, a coraz mniej człowiekiem. Z tym brzemieniem nie jest mu łatwo żyć, gdy na jego drodze staje Benedetto Gaetani, przyszły papież Bonifacy VIII, w którym ma zażartego wroga.

Tylko Maria Vidone, wieśniaczka, jego pierwsza miłość, która urodziła Lorenzowi syna wspiera go w dążeniu do przeistoczenia się w kochającego człowieka niż w bestię. Jednak nawet i ją młody szlachcic potrafi zrazić do siebie. Czy ta miłość przetrwa? Czas pokaże.

Czy warto przeczytać?

Włochy w XIII wieku to kraj, gdzie toczyło się wiele sporów politycznych. Nierzadko w centrum uwag i znajdowało się również papiestwo. Walka o wpływy w tym rejonie często bywała krwawa. O czym jest ta książka? Trudno to jednoznacznie określić. Prawdopodobnie John Sack, chciał napisać książkę o przemianie życiowej głównego bohatera, chęci miłości, zemsty, gdzie potępiony Angelo Lorenz – lupo mannaro odnajduje siebie w Bogu wstępując do jednego z zakonów.

Miałem nadzieję, że wielotorowa narracja, czyli wspomnienia Angela, uwięzionego przez papieża w celi, przerywane relacjami z aktualnych wydarzeń wniosą powiew świeżości do powieści. Niestety ten wątek autor rozwiązał w tak niekonwencjonalny i prozaiczny sposób, że należałoby opuścić tylko kurtynę zapomnienia. Wszelkie intrygujące fragmenty rozsypały się całkowicie i czytelnik traci całkowicie zainteresowanie powieścią. „Kończ Waść, wstydu oszczędź” cisnęły się na moje usta słowa pod koniec.

W moim odczuciu autor chciał ukazać za wiele wątków w jednej powieści. Stąd życie młodego szlachcica gubi się w skomplikowanych układach i układzikach politycznych. Chwali się autorowi, że przedstawione historyczne opisy są rzetelne, ale czyta się je, jak opasły, nudny, pełen wzorów podręcznik akademicki. Suche fakty, pozbawione emocji i to wszystko. Opisy przytłaczają i stają się zwyczajnie nudne i co ciekawe, niewiele mają wspólnego z głównym bohaterem oprócz osadzenia go w tym okresie historycznym.

Wątek fantasy, wilkołak, aniołowie to jakiś dodatek do książki prawie niewidoczny w akcji. Coś na kształt potrzeb Maslowa i Jakubowej drabiny bytów. O ile czytelnik doszukuje się w prostolinijnym przekazie ukrytego dna. Bo raczej oprócz kompletnego dna innego tutaj nie ma.

Ta powieść posiada klimat książki telefonicznej. Wielu bohaterów i żadnej akcji. Jeśli nie musisz, nie czytaj, niewiele stracisz. Książki nie poleciłbym nawet, jako wypełniacza czasu. Arcynudne.

Śmierć anioła

Autor: John Sack

Wydawnictwo: Albatros

Premiera: 01.07.2009

stron: 464

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s