Henryk Derus – „Poligon”. Tych manewrów mógłbyś nie przetrwać

514258eecc0d7_630Alfabeta, Chrypa, Kinol i Kędzierzawy to główni bohaterowie debiutanckiej powieści Henryka Derusa o nader militarnym tytule „Poligon”. Tytuł jak najbardziej odpowiedni, bo tych „czterech pancernych” prowadzi tutaj codziennie niezwykłe manewry, z których niejeden nie wyszedł o własnych siłach.

Niewielka miejscowość Badziejowice to kraina wódką i samogonem płynąca. Gdy tego nie starcza, to czytelnik poznaje blaski i cienie codziennego życia czterech alkoholików przez pryzmat denka od butelki najtańszego wina ze sklepu pani Kazi.

Pamiątka po starych, dobrych komunistycznych czasach PRL, czyli sklep pani Kazi jest jak źródło i oaza dla umęczonych codziennymi troskami mieszkańców Badziejowic. Tu przychodzą po drobne i większe sprawunki, tutaj też dzielą się troskami i przemyśleniami i tu opróżniają, za cichym przyzwoleniem sklepowej, kolejne piwka.

Prym wśród mieszkańców wiodą mocno sponiewierani przez życiowe doświadczenia czterej bohaterowie: Kuciapa, Ciemiega, Pindak i Pomietlarz. Oczywiście ich nazwisk już od dawna nikt nie pamięta. Dla tzw. „swoich” to niepiśmienny Alfabeta, przepity i tracący od alkoholu głos Chrypa, Kinol zwany tak od kaprawego i sinego nosa oraz łysy jak kolano Kędzierzawy.
Akcja książki toczy się od powojennego PRL-u poprzez „dobrodziejstwa” stanu wojennego a na późnym socjalizmie skończywszy. Przez te wszystkie lata na posterunku tkwi niezmordowana pani Kazia, dobrodziejka wszystkich tamtejszych pijaków. Do niej często zagląda niepiśmienny Czesio Kuciapa, całkowite beztalencie w dziedzinie nauki, nazwany na tą okoliczność Alfabetą. Zaraz za nim przyczłapał się Pomietlarz Antoni, syn grabarza, z zawodu tez grabarz, pijak z wyboru, któremu niedane było odziedziczyć talentu po ojcu, co pił, ale i pogrzeby robił znakomite. Antoś po którymś z kolei wypadku na cmentarzu, gdzie podczas pogrzebu wpadł do grobu został przez księdza z tej posługi zwolniony. Teraz tylko już pije i pogłębia swój zachrypnięty głos żyjąc z niewielkiej renty.

Alfred Pindak to następny z „czterech pancernych”, zwany dla zgrywy Kędzierzawym z racji braku włosów. Równie mocno, jak wymieniona dwójka zaangażowany w opróżnianie jakichkolwiek zapasów spirytualnych. I na koniec pojawia się Anatol Ciemięga, pseudonim Kinol z racji osadzonego pośrodku twarzy kartofla zamiast nosa. To także wykwalifikowany degustator alkoholi wszelakich.

Naszych bohaterów najczęściej spotykamy na ławeczce pod sklepem pani Kazi, gdzie panowie oddają się wymianie poglądów połączonych z degustacją alkoholową. Niestety, z racji zupełnego niezrozumienia się z ustawodawcą, który zakazał spożywania alkoholu w miejscach publicznych panowie z czasem zmuszeni są szukać innego miejsca, gdzie w ciszy i spokoju mogliby nadal wymieniać się poglądami przy szklaneczce czegoś mocniejszego.

Tym oto sposobem zaadoptują na swoje potrzeby niedaleko położony sad, przemianowując go na Poligon. Nazwa, jak najbardziej oddaje charakter tego miejsca, bo manewry odbywają się tutaj nieliche. Panowie jednak mają swoje zasady i te często powodują u czytelnika nieskrywany śmiech.

Życie bohaterów powieści Henryka Derusa jest tak zagmatwane i pokręcone, jak butelki na okładce książki. Leje się alkohol strumieniami i płyną niezwykłe opowieści mieszkańców Badziejowic. Wciąż zdarzają im się ciekawe, wręcz nieprawdopodobne historie, co oczywiście jest świetną okazją do wypitki. Egzystencja tych czterech pijaków ujęta w tak komiczne ramy i groteskowo przedstawiona przez autora rzeczywistość zachęca do przeczytania i do refleksji.

Opowiedziane w książce historyjki są cierpko ironiczne, ale i uroczo przezabawne. Nie sposób było nie czytać tej książeczki z uśmiechem na twarzy. Dodatkowym kolorytem są sami bohaterowie posługując się swoim własnym językiem, gdzie każdy przeklina, jeden sepleni a jeszcze inny w dość ciekawy sposób formułuje swoje wypowiedzi.

Jeśli jesteście ciekawi wesołych opowieści, „ciężkiego” życia alkoholików i tego, co przydarzyć się może „czterem pancernym” na ich Poligonie, to książka Henryka Derusa jest pozycją obowiązkową. Potrafi oderwać czytelnika od rzeczywistości na kilka godzin i zapewnić niezapomniane wrażenia.

Szkoda tylko, że jest ona taka krótka. W tym przypadku to wielkie faux pass autora, że popełnił dzieło o tak miernej objętości, bo niestety pozostał ogromny niedosyt. Dalszy ciąg przygód czterech alkoholików jest bardzo mile widziany, jako chociażby satyra na współczesne uzależnione nie tylko od alkoholu społeczeństwo. Polecam i zachęcam do przeczytania.

AUTOR: Henryk Derus

TYTUŁ: Poligon

WYDAWNICTWO: Novae Res

LICZBA STRON: 150

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s