„Ja, terrorysta” Antonio Salasa. Człowiek jest wrogiem tego, czego nie zna

252727_1354491500_a440_dPróbuj dosięgnąć księżyca kamieniem, nigdy ci się nie uda, ale w końcu będziesz posługiwał się procą lepiej niż ktokolwiek inny – mówi arabskie przysłowie. W tym zdaniu zawarł się wyczyn reportera, który na sześć lat został terrorystą.

Antonio Salas to pseudonim dziennikarza z Hiszpanii, który w swojej pracy zawodowej ciągle potrzebuje adrenaliny. Swego czasu przeniknął on w struktury mafii międzynarodowej, następnie infiltrował środowiska neonazistów, penetrował sferę handlarzy ludźmi, by w końcu zagłębić się pomiędzy międzynarodowych terrorystów. Dziennikarz ten woli pozostawać w ukryciu i tworzyć pod przybranym nazwiskiem, a swoje doświadczenia opisuje w książkach.

W Polsce ukazały się dotychczas: „Dziennik skina”, „Handlowałem kobietami” i „Ja, terrorysta”. W „Ja, terrorysta” Antonio Salas przyjmuje nazwisko Muhhamada Abd Allaha, pochodzącego z Wenezueli Palestyńczyka, który obecnie zamieszkuje w Hiszpanii. Na skutek wyimaginowanych traumatycznych, osobistych przeżyć, włącza się w ruch terroryzmu międzynarodowego. Wszystkie późniejsze fakty, nazwiska, osoby i wydarzenia są jak najbardziej prawdziwe. W tej historii nieprawdziwy jest tylko sam Muhhamad Abd Allah. Jeżeli czytelnik spodziewa się po tym dziele (mówiąc kolokwialnie) szczególnych fajerwerków i sensacyjnych opowieści, czyli informacji o tym, jak tworzony jest terroryzm międzynarodowy i np. opisów kwatery głównej Hezbollahu, to grubo się zawiedzie.

Ta książka opisuje za sprawą fałszywej tożsamości Muhhamada dwie z wielkich organizacji terrorystycznych. Autor opowiada również dlaczego na świecie dwie wielkie cywilizacje nie chcą się porozumieć. To, co ciekawe to fakt, że w centrum zainteresowania Antonio Salasa nie jest Al-Kaida ani nawet działająca w Hiszpanii baskijska ETA. Dziennikarz w swojej pracy skupia się na czymś zupełnie innym. Otóż dociera do przebywającego w więzieniu terrorysty o imieniu Ilicz Ramirez Sanchez i infiltruje wenezuelski Hezbollach. Ramirez Sanchez to postać szczególna, gdyż człowiek ten, zanim na scenie pojawił się Osama bin Laden był najbardziej niebezpiecznym terrorystą na świecie. W swojej książce, w tle Salas obwinia o międzynarodowy terroryzm Stany Zjednoczone oraz sympatyzujący z nim Izrael.

Podziwiać należy Antonio Salasa, że, jako człowiek wywodzący się z zupełnie innego kręgu kulturowego odważył się na taki krok, jak infiltracja terroryzmu. Dziennikarz przez sześć lat przebywał w kręgach terrorystów, poznając ich motywację i zapatrywania. Reporter na łamach książki absolutnie nie pochwala przemocy. Mówi jednak o tym, że cywilizacja Zachodu nie chce ani zrozumieć, ani tolerować świata arabskiego. Zamiast rozmów Zachód woli ołów i bomby. Stąd w rewanżu świat arabski odpłaca zamachami.

Po wolumen warto sięgnąć, aby samemu dokonać oceny terroryzmu, tego świata, którego nie znamy i panicznie się boimy. To, o czym pisze autor, wskazuje jak w świecie zalewu informacji, otrzymujemy selektywną, jednostronną, stereotypową starannie wyselekcjonowaną medialna papkę, która nie odkrywa istoty problemu, jakim jest terroryzm. Po tej książce czytelnik będzie miał możliwość własnego spojrzenia na mechanizm działania terroryzmu islamskiego, który siłę czerpie z nacisku politycznego umiejscowionego w różnych zakątkach świata.

Według Salasa to politycy w terroryzmie upatrują siłę potrzebną do zdobycia władzy, to napędzane przez politykę grupy gospodarcze handlują bronią i tworzą sfery karteli narkotykowych, w których, jak pisze dziennikarz terroryści i politycy często mają tą samą twarz. To trudna książka, ale warta przeczytania. Antonio Salas przebył bardzo długą drogę, stając w końcu na rozwidleniu „cywilizowanego” świata chrześcijańskiego z „barbarzyńskim” muzułmańskim.

Rozwidleniu, które tak naprawdę jest tylko stereotypem i jak ukazuje autor, zupełnie błędnym sposobem rozumowania i postrzegania świata przez nas samych nastawionych wyłącznie na pozyskiwanie informacji z globalnych mediów. Szukajmy wiedzy, pisze Salas, i nie dajmy się omamić. Ta książka to apel o zaprzestanie używania przemocy i nawoływanie do szacunku i pokoju.

Ja, terrorysta – Antonio Salas

Przełożyły Bogumiła Lisocka-Jaegermann, Zuzanna Jaegermann

Wydawnictwo Naukowe PWN,

2012 stron 615

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ja_terrorysta_antonio_salasa_czlowiek_jest_wrogiem_tego_czego_nie_zna_252727-2–1-d.html

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s