Lektura na wakacje – Joanna Chmielewska „Wyścigi”

joanna-chmielewska-wyscigiNadeszły wakacje, upragniony czas odpoczynku po trudach i znojach życia codziennego. Czas na relaks i odpoczynek. Jeżeli relaks, to tylko z książką łatwą, lekką i przyjemną. Mnie w ręce wpadła jedna z ostatnich książek Joanny Chmielewskiej pt. „Wyścigi”
Bomba poszła w górę! Konie wystartowały Mowa oczywiście o wyścigach konnych na warszawskim Służewcu. Tym razem jednak autorka rozpoczyna swój kolejny zabawny kryminał nie od gonitw, lecz od zamordowania dżokeja na torze wyścigów konnych. Osobą, która jako pierwsza odnajduje ciało jest Joanna i oczywiście niemalże z miejsca rozpoczyna prywatne śledztwo. Informacją dzieli się między innymi z zaprzyjaźnionym Mieciem co tego ostatniego wprawia w nieokiełzany popłoch i nadmierne użytkowanie alkoholu.
Na wyścigach zaczynają dziać się rzeczy, które nie śniły się filozofom. Kolejne gonitwy przeplatają się ze śledztwem Joanny, tym razem w roli policyjnej wtyczki, dziwnie milczący Miecio staje się ofiarą napaści typa z pod ciemnej gwiazdy, wśród dżokei i trenerów panuje zmowa milczenia a na służewieckim torze wygrywają konie, które obstawić mógłby tylko ktoś niezrównoważony psychicznie. Jakby tego wszystkiego było mało konie lecą, gonitwa goni gonitwę a bomba podróżuje w górę z szybkością światła Początek książki przyprawia o zawrót głowy, czytelnik musi opanować specyfikę służewieckiego żargonu: tripla, kwinta, ściana, porządek, gra górą, dołem, chowanie konia, gra trzech koni w kółko czy też w trójkąt i tego typu rzeczy.
Chmielewska pisze lekko i z wdziękiem, więc szybko opanowujemy sytuację dając się wciągnąć w świat hazardu. Bo tu się gra, wygrywa i przegrywa. I do tego jeszcze te barwne i zabawne historie o Sacramento, Wielkiej Pardubickiej, i kocie w stajennych barwach dodatkowo ubarwiają i tak osobliwy dla większości z nas świat wyścigów konnych. W tym czasie śledztwo bynajmniej nie stoi w miejscu Jak grzyby po deszczu na jaw wychodzą kolejne fakty. Kto bowiem wiedział o fakcie, że to dżokej Derczyk nie żyje i kto dzięki temu wygrał obstawiając konie na których tenże nie pojechał?
Co w związku z tym całym zamieszaniem ma wspólnego niejaki Zawiejczyk, który wkrótce również staje się ofiarą. Czy wyjdzie on z opresji obronną ręką? Jakim cudem Joanna staje się informatorem i kluczową postacią w śledztwie? Kim jest ów tajemniczy Bazyli, którego boją się nawet konie i który rządzi co gorsza łomżyńską mafią? A kim jest ta cała łomżyńska mafia? Policja może tylko biernie obserwować rozwój akcji a wszyscy zainteresowani milczą jak zaklęci. Jednak krok po kroku sprawa zaczyna się klarować, wśród koni, dżokejów i trenerów zaczyna panować zrozumienie, zmowa milczenia opada, strach odchodzi a wszystko to między innymi z pomocą czujnego oka i znajomej dziewczyny z wyścigów.
Wielką rolę odegra tu intelekt, a może nieoceniony instynkt Joanny, pewien czarny notes i nieoczekiwana pomoc jednej ciotki. Czytać czy nie czytać? Mam takie wrażenie, że ta książka to coś w rodzaju poradnika jak grać i o co w tym chodzi. Jednakże „Wyścigi” czyta się niezwykle łatwo i przyjemnie. Joanna Chmielewska to autorka, która potrafi w sposób niezwykły nie tylko zagmatwać każdą opowieść. Potrafi też rozbudzić ciekawość czytelnika. Robi to tak perfekcyjnie, że zaraz po skończeniu lektury ma się ochotę pobiec na wyścigi i przeżyć te emocje, które przeżywają bohaterowie książki i zobaczyć wyścigi konne na własne oczy. Gorąco polecam.
Autor:
Joanna Chmielewska
Wydawnictwo:
Kobra Media , Czerwiec 2009
ISBN:
978-83-61455-11-0
Liczba stron:
331
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s